Zupełnie niedawno taka historia na mojej drodze…
Coś mnie hamuje. Tak jakby jakaś niewidzialna ręka rzucała mi pod nogi przysłowiowe kłody.

Także proces powstawania strony tej społeczności nie był w tym kontekście wyjątkiem. Kilka podejść, znikające teksty, multum problemów po drodze (technicznych, organizacyjnych i innych, kompletnie nie przewidzianych). Ze stoickim spokojem spojrzałem na drzewo, które zwaliło się na drogę kilka sekund przed moim przejazdem konstatując , że ta sytuacja doskonale wpisuje się w sekwencję poprzedzających ją wydarzeń, których wspólnym mianownikiem było zablokowanie mnie. . Uniemożliwienie wykonania ruchu. Ponieważ już od dawna nie szukam na zewnątrz winnych za wszelkie zaistniałe sytuacje , zapytałem: co we mnie powoduje, ze jestem blokowany? Co to za program? Odpowiedz jest dziecinnie prosta: mam ( a może lepiej -miałem) aktywny program kontroli, który jest (był) ważnym algorytmem mojego avatara, hosta czy ego (jak zwał, tak zwał). A więc to "coś" we mnie chce kontrolować. Może to robić wyłącznie na podstawie doświadczeń z przeszłości, bo przyszłość jest dla niego i jego mechanizmu kontroli niedostępna. A więc- niebezpieczna. Ego chce mnie uchronić przed Nowym, bo dla niego NOWE=NIEBEZPIECZNE. Stad ten samosabotaż.
Zobaczyłem ten program i podziękowałem troskliwemu opiekunowi, który udawał mnie i zwodził od tylu już lat. Wszystko, co uświadomione, traci nad nami władzę. Ruszam w Nowe....